IFMA 2007

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 
Share on Facebook

Ale od początku. Napęd elektryczny w rowerze, albo rower napedzany elektrycznie. Widziałem go we wszelkich możliwych konfiguracjach. Silnik w piastach przedniej lub tylnej, silnik podłączony do suportu, silniki działajace samodzielnie oraz jako wspomaganie. Akumulatory pod bagażnikiem, w koszyku na bidon czy na kierownicy. Napęd dołączany do dowolnego roweru i rowery zaprojektowane jako rowery z napedem hybrydowym: elektryczno-mięśniowym :)

 

Zarówno takie rowery jaki i same napędy (taki kit składa się zazwyczaj z piasty z silnikiem, czasem jest to całe koło, akumulatora, ładowarki i sterownika) robią już wszyscy. Najwięcej było widac firm niemieckich, holenderskich no i oczywiście dalekowschodnich - chińskich i tajwańskich.

Generalnie dołączenie napedu elektrycznego do roweru w wiekszości przypadków nie pozbawiało bicykla jego właściwej "linii", ale czasami były jednak zgrzyty, jak w przypadku silnika dołączonego do suportu w rowerach firmy Catic z Chin, które bardziej przypominają motorower.

Były też i wręcz genialne pomysły, jak w rowerze niemieckiej firmy Hudson Bike z silnikiem w przedniej piaście i akumulatorem w skórzanej sakwie na kierownicy. Gdyby przy tym rowerze nie było informacji, że ma dodatkowy napęd elektryczny, przeszedł bym koło niego, jak koło setek innych widzianych na targach myśląc "O, jaki fajny rowerek" :) Równie ciekawym pomysłem jest umieszczenie akumulatora w obudowie przypominającej bidon - na ten pomysła wpadła inna niemiecka firma Schachner.

 

Gdy już przyzwyczaiłem się do wszechobecności napędów elektrycznych we wszelkich odmianach zacząłem rozglądać się za czymś innym. To coś inne to oczywiście choppery, o których wspomiałem na początku i o których napiszę jeszcze na końcu bo to całkiem osobny temat. A co pomiedzy?

Przede wszystkim targi to nie muzeum i można było wszystkiego dotknąć (np. koszyka na bidon - oglądałem taki z wielkim zaciekawieniem bo był ciekawie wykonany i bardzo lekki - ale gdy dowiedziałem się, że jest wykonany z tytanu i kosztuje 95 Euro, to szybko go odłożyłem) i prawie na wszystkim pojeździć. Do dyspozycji zwiedzających były dwa tory do jazd próbnych - jeden w hali i jeden na zewnątrz. Nie wiem dlaczego, ale tradycyjne rowery jakoś mnie nie interesowały :-P. Zatem o nich nie będę dużo pisał.

No może o jednym, który został numerm jeden targów w Kolonii ze względu na design.

Stworzyła go firma Helkama z Finlandii. Wygląda ciekawie, ale nie jest to rower na poziomie...

Napiszę, też o drugiej ciekawej konstrukcji i mimo, że jest to konstrukcja o geometrii roweru tradycyjnego, to jednak wyjazd na ulicę wywoływać pewnie może tyle pytań i opinii co i rower poziomy. Składak Strida w pełni zasługuje na taki tytuł. Ekstremalnie prosta konstrukcja (prościej już się nie da) w kształcie trójkata składa się tak, że można złożony rower (wym. 114x53x21 cm) schować w wąskiej szafie w przedpokoju nawet gdy mieszkasz na 4 piętrze, bo rower waży 9,8 kg. Jak dla mnie rewelacja!

I jeszcze jedna rewelacja - taka ogólnorowerowa - piasta z bezstopniową przekładnią NuVinci, midel 171B. Cały pomysł polega na tym, że zamiast kilkunastu kół zębatych (tak jak np. w piaście Rohllof'a) wykorzystać kule. Pomysł w zasadzie prosty, ale diabeł tkwi w szczegółach.

Piasta wewnątrz obudowy składa się z dwu dysków i kul które dotykaja obu dysków, ale ich osie obrotu są ustawione pod kątem. Zmiana tego kąta powoduje, że np. jeden obrót dysku napędzającego (tego połączonego z zębatką) daje dwa obroty dysku połączonego z obudową piasty, a tym samym i kołem. Myślę, że rysunek obok ułatwi zrozumienie zasady działania. Piasta zapewnia 350% zakres zmiany przełożeń (choć trudno ty mówić o przełożeniach bo właściwie takich nie ma) od 0,5 do 1,75, czyli w najniższym najniższe przełożeniu zębatka robi jeden obrót, a koło pół, a w najwyższym zębatka robi jeden obrót, a koło 1,75 obrotu. Jest jedno małe "ale" - piasta wraz z manetką, linkami i zębatką waży niecałe 4 kg... I coś nie całkiem w poziomie, ani w pionie. To tak jakby stepper umieścić na kołach. Stojąc na "płetwach" 3G Stepper'a, a właściwie "deptając", wprawiamy w ruch mechanizm korbowy, który już później normalnie napedza koło i sobie jedziemy. Wada: brak siedełka, ale przecież w tym przejezdnym stepperze nie o to chodzi... Miłego deptania :)

 

 

Rowery poziome.

Było ich sporo, w różnych konfiguracjach, oczywiście również z napędem elektrycznym. Przedstawię cztery konstrukcje które mnie najbardziej zainteresowały. Niemiecka firma Short Bike pokazała trójkołowca z przednim napędem i przednim kołem skrętnim w układzie 1-2. Pod względem użytkowym poziom jest wręcz wzorcowy. Wygodny (jak każdy poziom), zwrotny - promień skrętu około 1,5 m, niecodzienna konstrukcja - przedni napęd i koło skrętne - przy tym łańcuch się nie skręca, ładowny - można umieścić w bagażniku do 60 kg lub fotelik dla dziecka. Tylko czemu wszystko jest zrobione z kanciastych profili aluminiowych i całej masy plastikowych osłon. Pod względem użytkowym wszystko jest OK, ale nie wygląda to najlepiej. A zresztą przekonajcie się sami i popatrzcie na fotkę.

Rowery poziome dla dzieci. Pomysł prosty (trzeba by przenieść to w inny wymiar) i wykonanie minimalistyczne, ale jak bardzo na poziomie! Rowerki pochodzą z firmy Bachtenkirch Interbike. Poziome składaki. To nowy trend, choć nie wiadomo dlaczego nie dotyczy on najdłuzszych poziomek LWB, a jedynie krótszych SWB. Firma HP Velotechnik pokazała Grass Hopper'a SWB składanego, zarówno w wersji ze sterowaniem nad jak i podsiodłowym. Po złożeniu rower ma wymiary 90x70x60 cm.

Firma Toxy pokazała wiele modeli znakomicie wykonanych SWB i low racer'ów ale najbardziej w oczy rzucał się low racer Toxy-ZR z mono wachaczem z tyłu i przednim napedem. To typowy poziom do wyścigów na torze z duuuużym promieniem skrętu.

 

Choppery.

To drugie szaleństwo, które opanowało IFMA'07. Nie było zbyt wielu wystawców tego typu rowerów (najbardziej widoczne i najbardziej oblegane było stanowisko firmy allRidestyle), było sporo akcesoriów, ale za to wszędzie byli widoczni ludzie na swoich robionych w garażach chopperach. I w tym jest cały klucz do popularności pojazdów miłośników "Easy Rider'a". Widziałem chopery wycackane, wychuchane zdobione złotem i pikowaną skórą, ale też i takie z ramą wykonaną z niemalowanego profilu 30x40 mm. Ludzie tworzący te, nie oszukujmy się niezbyt wygodne, ale jak wyglądające rowery mają tak szalone pomysły, że normalny kolarz na poziomie (przez wielu uważany za wariata na rowerze dla inwalidy) nawet przez chiwilę by o nich nie pomyślał. No bo niby dlaczego szprychy pleść na 2,3 albo nawet 4 krzyże, można przecież pleść je w "warkocze". Albo czemu nie założyć tylnej opony szerszej niż w Maluchu? Zresztą szkoda słów, zrobiłem trochę zdjęć, mówią same za siebie.

 

 

Powered by Bullraider.com
 
 
 
 
 

Joomla Templates by Joomla51.com