Share on Facebook

Kolejny klon jednej z najprostszych i najchętniej kopiowanych konstrukcji.

Leszek Zawlocki

Witam.

Wreszcie i ja dołączyłem do wspaniałego grona pionierów poziomej roweryzacji.

Wszystko zaczęło się od Puszczy Noteckiej, z dala od cywilizacji, gdzie kilka lat temu zobaczyłem (po raz pierwszy w życiu) jak pewien ciekawy człowiek kończył budować swojego pozioma. Była to ciężka stalowa maszyna typu SWB, nisko zawieszona, z kierowaniem podsiodłowym. Po kilku nieudanych próbach wreszcie udało mi się ruszyć z miejsca i pędzić po polnej drodze, wzbijając za sobą tumany kurzu. Wrażeń z kilkuminutowej przejażdżki wystarczyło - wiedziałem już, że muszę mieć takie cudo.

Najpierw przekonałem żonę. Nie było to specjalnie trudne, zważywszy, iż jest to najwspanialsza kobieta na świecie. Potem trzeba było zacząć budowę. Szczęśliwym trafem jednemu ze szwagrów zbywała w piwnicy stara "kolarzówka", a drugi szwagier był spawaczem. Plany zaczerpnąłem z internetu - zdecydowałem się na Tour Easy, który jest chyba najprostszym modelem do wykonania. Cenna była dla mnie również wizyta w pracowni Kamila Maneckiego. Aha - muszę nadmienić, że o rowerach miałem wtedy blade pojęcie - i całe szczęście, bo gdybym wiedział ile będzie z tym kłopotu...

Rower powstawał prawie rok. Oprócz pociętej kolarzówki, źródłem cennego (i taniego) stalowego surowca był złom, gdzie zaopatrzyłem się w rurki oraz tylne koło (z pogiętą rawką i zużytymi zębatkami). Niedokończony prototyp, z kierownicą zamontowaną na taśmie klejącej i prowizorycznymi hamulcami, przejechał zygzakiem kilkaset metrów po krakowskich błoniach. Nikt nie ucierpiał, ale czekały mnie przeróbki - wehikuł za 150 zł był zbyt niebezpieczny tak dla rowerzysty, jak i pieszych.

W końcu, po wielu trudach, wiosną Roku Pańskiego 2004 Tour Easy był gotowy. Koszt jego budowy przeskoczył 400 zł i prezentuje się już nieźle. Jest to nieco zmodyfikowana wersja oryginału - nie ma np. zastrzału ramy, a niektóre rurki są z aluminium. Drugi, wygodny i estetyczny fotelik wykonał tapicer (mój pierwszy, własnoręcznie robiony fotelik był tragiczny). Obecnie przybyły sakwy, co podniosło atrakcyjność i funkcjonalność roweru. Jeździ się bardzo dobrze. Mankamentem jest natomiast zbyt mała sztywność samego roweru i aluminiowej kierownicy. Zyskałem wprawdzie na wadze, ale jazda na rowerze dla niektórych wydaje się "zbyt miękka". Ponadto kierownica jest podsterowna, choć ja już się do niej przyzwyczaiłem. Na zakończenie dodam, że wielu znajomych jeździło na moim poziomie właściwie bez większym problemów. Tylko jednemu nie udało się przejechać nawet kilku metrów - a był to... kolarz :))

Za rok przymierzam się do zbudowania kolejnego - w pełni aluminiowego LWB dla mojej cierpliwej małżonki.

 

Leszek Zawlocki

09-10-2004

 

Powered by Bullraider.com
 
 
 
 
 

Joomla Templates by Joomla51.com