Jeżdżę VM...

Zaczęty przez Maciej K, Listopad 02, 2017, 10:23:25

Poprzedni wątek - Następny wątek

Jacekddd

Ależ Macieju każdy wszystko zrozumiał.
Są warstwy tego co robimy i piszemy.

Ty też masz warstwy bo tu na forum objedziesz z góry na dół
a znowu u siebie na żywo i w temacie velomobilowym
przyjmiesz, ugościsz, pomożesz.
No zwyczajnie złoty człowiek (bez szydery).
Jak zobaczysz człowieka i velo to zupełnie inaczej wygląda
niż kiedy widzisz klawiaturę i ekran komputera.

Na ten temat proszę napisz wiersz jakiś.
Żebyś był tu na forum jak tam w życiu.
Żebyście się tak dali z Krzysztofem skleić tematycznie
jak się rozjeżdżacie konkretnie ...
Żeby Krzysztof też był łatwiejszy...
Niestety jesteśmy jacy jesteśmy, ja też mam swoje za uszami
bo się czepiam, upieram, dociekam i za dużo piszę.

No co zrobisz. Swarny naród.

Żeby była pożywka w temacie.
Odstawiłem Questa na serwis. Są to rzeczy, które koledzy sami by robili.
Ja różne rzeczy zaplanowałem, przeciągały się, rzeczy z Holandii zamawiałem, czekałem.
Wreszcie velo trafiło na serwis. Miało być w kilka dni może ok tydzień.
Ja się spodziewałem ok 2 tygodni wiedząc, że robienie tego wszystkiego pierwszy raz
musi zająć na klasycznym serwisie więcej czasu ale nadzieja zawsze jest.
Właśnie dobiega końca drugi tydzień i nadal nie wiadomo czy to już czy jeszcze.
Bardzo mi już brakuje tego velo choć po wdrożeniu się w Snoeka miałem
wrażenie, że zaczynam deprecjonować Questa. Teraz pokazało się, że to moja
dojazdówka a jak wiadomo dojazdówka to najważniejsze velo bo wyprawy, przygody
są od święta a jazda, dojazd, załatwianie spraw jest na co dzień.
Ten kto ma na co dzień z rowerem do czynienia ten z nim żyje.

A jak to wygląda u Ciebie ? Masz przecież kilka velo.
Jeździsz chyba dość regularnie. Tak wiem, krótko.
Zawsze to jednak kontakt z velo.

??

Quest XS 23kkm; Snoek2kkm; 14 Podróży 7957Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Maciej K

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 24, 2026, 20:37:55Ależ Macieju każdy wszystko zrozumiał.


Po raz nie wiem który uogólniasz i odpowiadasz za innych.
Słowo ,,każdy" przynajmniej to sugeruje.

Tak sobie myślę, że w męskim życiu często jest jak na ringu.
Panowie dają sobie po ryjach, a potem (najczęściej) piątkę przybijają
i za ewentualne faule przepraszają się wzajemnie.
Ale żeby takie coś zrobić, to trzeba być mężczyzną.
Z krwi i kości.
Samo założenie i noszenie portek, to trochę mało.

A jeśli o Questa idzie, to podpowiadałem, żeby podesłać (zawieźć) komuś,
kto serce i zdolności techniczne do Velo ma.
A jest ich kilku.
Przez te 34 minione lata polskich mechaników rowerowych poznałem wielu.
Jeśli ci krakowscy do tych, których poznałem (nie tylko kaliskich) są podobni,
to stan techniczny Twoich Velo w ciemnych barwach na przyszłość widzę.

Proponuję rękawy podwinąć i samemu spróbować temat napraw OGARNĄĆ.   
A w razie problemów w Waszym Tajemnym Gronie pytać.
Proste.

A jeśli o moje Velo idzie, to Blue się dotarł i komfort jaki daje UPAJA
i chęć do dalszych, twórczych  działań odbiera.
Niestety.
Targając paczki Yellow biorę, bo ma hak do przyczepy.
Władze miasta chyba mnie, albo moje Vela pokochały i na trasie do Firmy
Autostrada Rowerowa powstała.
WRESZCIE!!! projektant POMYŚLAŁ i ta Autostrada
NIE  JEST wyjazdami z różnych posesji POPRZECINANA.
Jeden idealnie gładki ciąg tworzy. Bajka.
Szkoda, że ta Bajka taka krótka.

p.s. Tak czy siak tego Trzynastozgłoskowca kilkakrotnie proponuję
przeczytać.
Odnoszę wrażenie, że nie wszystko dotarło.

Jacekddd

Ależ dotarło, jak najbardziej tylko różne wnioski można z tego wyciągnąć.
Wg jednych jak dotarło to znaczy, że oczywiście miał rację i koniec.
Wg innych dotarło ale nikt nie ma racji absolutnej.

A trzynastozgłoskowiec nie zawiera ani zgłoski jak się nie spierać a porozumieć.
To dlatego ktoś musi być dyplomatą i będzie wiercił dziurę w brzuchu.

Co do ddr i velo.
U nas też tego sporo powstaje, miasto ma nawet specjalną komórkę.
Sprawdzałem niedawno co oni robią.
Okazuje się, że obecnie ich celem priorytetowym nie jest
maksymalizacja km nowych ddr. Dlaczego ?
Otóż dotarło wreszcie do nich po wielu latach, że problem zawsze był inny.
Ciągłość.

Okazuje się, że wreszcie ciągłość postawili za główne zadanie.

Teraz czekam na przejezdność. Chyba tą miarą do z 10-15lat poczekam.
Nie wiem jakie są szanse.

Quest XS 23kkm; Snoek2kkm; 14 Podróży 7957Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Maciej K

Cytat: Franc w Wrzesień 03, 2026, 15:03:17Thx wery macz :D
Prosiłem o zdjęcie z boku, aby spróbować zobaczyć jak będzie wyglądał z długą szybą, taką której Maciek nie lubi, sięgającą tej krawędzi załamania dzioba :D
Jak znajdę chwilę, to się będę paintem bawił,

Bartoszu...Kamil swoją robotę rzucił, przyjechał, zdjęcia zrobił i wkleił.
I..............???
Na Twoją wizję Caba czekamy.

Maciej K

#694
Cytat: Jacekddd w Wrzesień 25, 2026, 15:35:28Ależ dotarło, jak najbardziej tylko

A trzynastozgłoskowiec nie zawiera ani zgłoski jak się nie spierać a porozumieć.


A gdzie Ty Brachu spór tu widzisz???

Nie wiem w jakim wieku są Twoje dzieci, ale ja mając swoje już dorosłe, wiem
jak CIĘŻKO jest porozumieć się z dzieckiem,
któremu WYDAJE  SIĘ, że dorosłym już jest.
Podejrzewam też, że równie trudno albo jeszcze trudniej jest porozumieć się
z gościem, który niewątpliwie na podstawie swoich KONKRETNYCH  UD
i nieprzeciętnej wiedzy (cyt z Forum)
za mężczyznę się uważa.
A jak wczoraj napisałem.
Portki (spodnie) na tyłku, to trochę mało.

Jacekddd

Może byśmy czasem o tym "jeżdżę vm" napisali coś takiego:

Wczoraj zrobiłem trasę.
Do 120km jeszcze jakoś szło ogólnie ponad 40kmh.
W połowie drogi przed zawrotką zrobiłem sobie postój.
Było bardzo słonecznie.



Posiedziałem jakieś ponad pół godziny. Coś zjadłem.
Powrót jest pod niewielkie nachylenie doliny Wisły, plus pod lekki wiatr.
Dlatego jechałem już tylko 38, potem 36.
O ile wcześniej podawałem 130Wat to stopniowo coraz mniej nawet 100.
Wreszcie miejscami już nawet tylko 34kmh.
Gdyby lepiej rozkładać siły pewnie cała trasa wyszła by bardziej równa
ale sporo jeździłem tempówki więc trudno teraz znaleźć ten właściwy poziom wysiłku.

Przez miasto rozkopane i z objazdami, na powrocie pojechałem bulwarami pod Wawelem a tam są tłumy
bardzo paskudny asfalt. Wyszło ponad 210km.

Jeździć Szanowni Velo-mobiliści i wszyscy inni Poziomi i pionowi.











Quest XS 23kkm; Snoek2kkm; 14 Podróży 7957Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Maciej K

#696
Cytat: Jacekddd w Wrzesień 27, 2026, 13:24:48Może byśmy czasem o tym "jeżdżę vm" napisali coś takiego:

Wczoraj zrobiłem trasę.

Jeździć Szanowni Velo-mobiliści i wszyscy inni Poziomi i pionowi.


Gratuluję czasu i chęci...Widoki cudne, a Snoek jeszcze piękniejszy.
Ale...     
Większość rowerzystów wszelkiej maści i naszych forumowych Braci najpewniej też, dumna  jest z tego, iż w codziennym życiu używanie aut spalinowych ogranicza i w ten sposób Naturę chroni i Matce Ziemi w przetrwaniu pomaga.

Takie codzienne wyjazdy rowerami w formie użytkowej czyli praca, zakupy,
czy inne sprawy są o.k.
     
Moje WĄTPLIWOŚCI, te oszalałe wyjazdy z setkami kilometrów w tle, BUDZĄ.
Podczas takich niemal na półwyczynowych (pomiary mocy itp.) wyjazdów, zintensyfikowane wyziewy skórno - paszczowo – jelitowe na pewno Naturze nie pomagają, sporą ilość CO2 do atmosfery emitując.
Przypomnę, że Chris1990 z Wrocławia do mnie jadąc 1 do 1,5 litra potu na dnie Milana przywiózł. Gąbką i szmatami wybierał.
     
A czy takie wyjazdy  zdrowiu pomagają?
     
Jako młody, ,,niezniszczalny" z racji działalności i związanego z nią obowiązkowi testowania nowych konstrukcji,  bardzo dużo i bez względu na pogodę jeździłem.
,,Akumulatory" obecnie niemal mam wyczerpane, a wyjeżdżone i dokuczające kolana radość z weekendowych przejażdżek odbierają.
Zamiast więc siedzieć w domu i narzekać lub katować się i ze skrzywioną gębą kilometry klepać, gasnącą męskość w sobie pobudziłem
i kolejny projekt od trzech dni realizuję.
     
Mam nadzieję, że się uda, a opadające szczęki zbytnich szkód w genitaliach nie poczynią.

p.s. Wszystkim myślącym mój dość mocno wyeksploatowany organizm,
jako przykład do zastanowienia się podaję.

astroman

Cytat: Maciej K w Wrzesień 26, 2026, 10:26:05
Cytat: Franc w Wrzesień 03, 2026, 15:03:17Thx wery macz :D
Prosiłem o zdjęcie z boku, aby spróbować zobaczyć jak będzie wyglądał z długą szybą, taką której Maciek nie lubi, sięgającą tej krawędzi załamania dzioba :D
Jak znajdę chwilę, to się będę paintem bawił,

Bartoszu...Kamil swoją robotę rzucił, przyjechał, zdjęcia zrobił i wkleił.
I..............???
Na Twoją wizję Caba czekamy.

W tajemnym kręgu też powstała wizja CAB-a , zainspirowana przemyśleniami i spostrzeżeniami pewnego umuzykalnionego poety. Aby jednak nie wzniecać kolejnych wojenek wizja ta w tajemnym kręgu nadal pozostanie.

astroman

Cytat: Maciej K w Wrzesień 28, 2026, 11:06:07...Moje WĄTPLIWOŚCI, te oszalałe wyjazdy z setkami kilometrów w tle, BUDZĄ...



Wniosek:

Użytkownikom CAB - ów ( z tego co mi wiadomo,  nie wszystkim), takie dłuższe wyjazdy z "zintensyfikowane wyziewy skórno - paszczowo – jelitowe" z jakichś powodów się kojarzą.

Użytkownikom zachodnich velo  natomiast, użytkujących swe pojazdy w celach rekreacyjnych i turystycznych, ze sposobem na przyjemne spędzenie weekendu, tudzież zwiedzenie dalszej i bliższej okolicy oraz że skuteczną ochroną przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi m. in.



Jacekddd

Chyba nie wiązał bym silnie jazdy autem i velo z poprawą sytuacji w przyrodzie. Jak tak patrzyłem na te km to jestem w stanie dojazdami może 1tys km oszczędzić. Na kilkanaście tys km rocznie nie jest to wiele.
Sporo jadę z kimś, w tym z rodziną, coś tam służbowo, dosłownie w zeszłym roku chyba dwa razy udało mi się
to zrobić velo. Zakupy robię po drodze z /do pracy. Już o tym pisałem, velo głównie poprawia mi kondycję,
samopoczucie, zdrowie bo i sport i to, że unikam korków.

Nie wiem gdzie te @Maciej K "oszalałe wyjazdy z setkami kilometrów w tle". Moja najdłuższa trasa velo to dotąd
tylko 370km więc porównując to z innymi uczestnikami forum to nic wielkiego.
Skąd to @Maciej K "niemal na półwyczynowych (pomiary mocy itp.) wyjazdów" się bierze nie wiem.
Lekka jazda na poziomie turystycznym nie może być przyczyną problemów zdrowotnych a już w velo to wykręty.
Wydaje mi się, że w Kaliszu brakuje jakiegoś znajomego, z którym można by było pojeździć
choć raz w tygodniu pół godzinki, bez jakiejś chorej ambicji, dla czystej przyjemności, dla zdrowia.
Zakładając dojazd do pracy rzędu do ok 5km to czystej jazdy po mieście jest może 20min.
Codziennie dwa razy nawet po 15min to już jest jakaś prozdrowotna aktywność.
Natomiast wychodząc z takiej bazy pisać, że wycieczki na kilka godzin to jakieś szaleństwo jest przesadą.
Łącznie 30min dziennie to baza wystarczająca imho w velo do lekkiej trasy rzędu 1-2godzin.
Myślę, że cały problem tkwi może w słowie "lekkiej". Dlaczego ! Bo ludzie nie mają umiaru.
Zamiast faktycznie jechać lekko i bez napinki zaraz zaczyna się szaleństwo. Przy tym velo jednak waży.
Rozpędzanie stosunkowo masywnego roweru to zawsze obciążenie dla kolan i to jedyne czego trzeba się pilnować.

Właśnie dlatego korzystanie z np. pulsometru w zegarku czy z pomiaru mocy ma sens.
Jadąc odczuwamy wysiłek i jego poziom, do tego widzimy puls, moc w Watach i kadencję rpm.
Wszystko to razem nam pokazuje ile wysiłku (moc Wat) podajemy niezależnie od naszego odczucia.
Jak się organizm męczy (tętno). Widzimy też w jakich warunkach to następuje czy nie mamy jakiejś
szkodliwej męczącej nas tendencji jak niska lub wysoka kadencja (rpm).
Może nam się wydawać, że wszystko jest w porządku a tu np. pomiar mocy ostrzega, że ruszając
z tego skrzyżowania jechaliśmy na niskiej kadencji rzędu <50rpm z mocą >400Wat.
A wydawało się, że to wcale nie było tak ciężko, że było zupełnie normalnie.
Albo jedziemy i jest wszystko ok ale pulsometr informuje, że nasze tętno na tym "luzie"
stopniowo idzie ze 120 na 130 a potem pod 140. Odczucia potrafią być zgubne.

Oczywiście mając prę lat więcej powinniśmy być w stanie obyć się bez tych wszystkich urządzeń.
Powinniśmy świetnie sami wyczuć ile to jest dobrze a ile za dużo.

Nie pamiętam żeby gdzieś jak piszesz:

@Maciej K "katować się i ze skrzywioną gębą kilometry klepać"

raczej to wszystko czysta radość, że się wyrwałem pojeździć.
Nie katuj się - przejedź się. Pisałeś, że oszczędzasz kolana w cieple wnętrza velo.

Może byś Danielu @astroman wrzucił jakieś swoje relacje z tras w velo.
Tu w "traskach" lub gdzie tylko pasuje.

Chyba jakoś rok temu wspomniałem o miejscach w okolicy Kalisza i wtedy sam @Maciej K przyznał,
że dawno już w wielu miejscach niezbyt nawet odległych nie był i że można by się przejechać.
Tymczasem coś się buduje ale coś mało się jeździ. Co gorsza się jeszcze pisze, że jeździć to zło
czy jakoś tak. Jak jeździć to zło to i budować velo to zło, no to po co to wszystko.
Ej, bo coś jest nie tak.

Quest XS 23kkm; Snoek2kkm; 14 Podróży 7957Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Maciej K

#700
Cytat: Jacekddd w Wrzesień 28, 2026, 16:38:00Nie wiem gdzie te @Maciej K "oszalałe wyjazdy z setkami kilometrów w tle". Moja najdłuższa trasa velo to dotąd
tylko 370km więc porównując to z innymi uczestnikami forum to nic wielkiego.

Skąd to @Maciej K "niemal na półwyczynowych (pomiary mocy itp.) wyjazdów" się bierze nie wiem.

"katować się i ze skrzywioną gębą kilometry klepać"


Jacku...Piszesz na Forum od kilku lat i w WIĘKSZOŚCI Twoich wyjazdowych sprawozdań,
dominują cyfry, moce, obliczenia i WYKRESY itp. itd.
Niemal zawsze w Twoich komentarzach info o SZYBKOŚCIACH wyczytać można.
Jak dla mnie bardzo wysokich.
Wiem też, że aby do takich szybkości się zbliżyć sporo wysiłku potrzeba.
Przynajmniej w Kaliszu.
A jeśli jest wysiłek, to powstają też i te wspomniane wczoraj
skórno (pocenie)- paszczowo (dyszenie) -jelitowe (bąki) WYZIEWY,
które raczej dla powietrza i natury zdrowe nie są.
I o to mi chodziło.

Przez lata posługiwałem się tylko licznikiem, więc te wszystkie Twoje POMIARY
kojarzą mi się z jakimś konsekwentnym, rozwojowym i półwyczynowym
TRENINGIEM.
Bardziej kolorowo na to patrząc, jako "oszalałe wyjazdy z setkami kilometrów w tle", te Twoje (jak i innych forumowiczów) wyjazdy nazwałem.
Jeśli takie kilometrówki, to dla Ciebie jak i innych "Pikuś",
to O.K.

Wszyscy Czytelnicy wątków o Velomobilach wiedzą też doskonale,
że Velomobile zachodnie są szybkie, lekkie, cudne, zwiewne i przewiewne.
Sam nie raz to podkreślałem, stosowne uwielbienie tym pojazdom okazując.
Jednak mimo tych wszystkich CUDOWNOŚCI konstrukcyjnych
jakiś wysiłek (wiadomo, że MINIMALNY) przy ich napędzaniu musi być.

Dowodem niech Chris1990 i jego przyjazd do mnie będzie.
Ilość płynów ustrojowych jaką na dnie Milana, do Kalisza przytargał,
świadczy o tym, że w Milanie raczej ciepło było
i wyziewy "na bogato" szalały.
No chyba, że przyjmiemy, iż ogromna tęsknota za mną go zżerała i stąd
to jego potno-kałowe szaleństwo wystąpiło.

Pisząc o "katowaniu się" siebie na myśli miałem.
Wiesz chyba, że jak jest jakaś kontuzja czy dolegliwość, to nawet NIEWIELKI wysiłek ból sprawia i taką mała sobotnią czy niedzielną relaksową przejażdżkę
do katowania się przyrównać można.

Cieszę się, że rekreacyjnie zaczynasz jeździć.
Ja zaś cieszę się, że nie katując się zbytnio do firmy dojeżdżam i w niej,
co nieco udziubać potrafię.

klubowy

Krzychu wodę w Milanie przywiózł, bo nie ma otworów odwadniających. U mnie w Cabie też by pływało gdyby nie miała gdzie uciekać.
Ja, nie wiem, co to jest sen.
Przeglądam forum, przez całą noc i dzień
Bo gdy admin wpadnie szał
Skasuje mi to com przeczytać bym chciał...

Jacekddd

#702
A odpływ @Maciej K znalazłeś jak oglądałeś tego Milana z wilgocią w środku.
I po co opowieści znowu niesmaczne o jakiś "wyziewach" ?

To, że jadąc Cabem nabiera się wrażenia, że 30-40 to jest szybko to tylko takie wrażenie.
Właśnie po to pomiar mocy żeby czarno na białym było widać czy ciężko czy lekko.

Jak byśmy popatrzyli na dane z tej ostatniej wycieczki:


dystans    173,86 km
czas    4:40:39
Prędkość    37,2 km/h
podjazdy    189 m

średnia moc w ruchu    117 W
Kilokalorie    1 988

117 Wat to jest lekkie kręcenie.
U Jakuba @klubowy który ma lepszą kondycję i potrafi przycisnąć (w testach mocy maks >800Wat)
ta moc dałaby ok 33kmh w idealnych warunkach. W praktyce ronda, skręty, pagórki u mnie
spowolniły do 37.5kmh z teoretycznej prędkości z testów przy mocy 117 Wat która wyniosłaby 43kmh.
Biorąc pod uwagę znacznie większe spowolnienie im szybciej jedziesz to Jakub mógłby tam liczyć
na 30-31kmh przy mocy 117Wat.

Nie wiem czy i co dały czary @Maciej K na Cabie i jak on teraz chodzi.
Pewnie się nie dowiemy bo prościej znacznie pisać pozytywne opinie o swoim sprzęcie.
Tymczasem jak wielokroć pisałem można dać komuś tym się przejechać i zobaczyć co i jak.
Można też zmierzyć ale trzeba chcieć. Można się tym nie przejmować.
Ale trzeba się liczyć z tym, że jak się będzie pisać coś czego fizyka nie potwierdza
to będzie się trzeba zmierzyć z krytyką.

W dobrym rowerze poziomym, po dobrej drodze i przy pogodzie te wyniki nie są niczym niezwykłym.
Owszem ponad 2h jazdy zawsze może już być męczące ale to tylko tyle z zastrzeżeń.

Co do jazdy Krzysztofa czy VeloLife czy Milan SL to jest zupełnie inna liga.
Przejechałem z nim kilkaset km i wiem co mówię.

Co do jazdy mojej Macieju to jechaliśmy razem w Kaliszu. Ty swoim velo ja Questem.



Sam potem pisałeś, że wcale tak mocno nie jechałem i że dość łatwo nadążyłeś
a nawet, że mogłeś pojechać jeszcze mocniej. No to teraz mi nie wmawiaj,
że ciężko trenuję, cisnę, że jakiś sport wyczynowy bo to tylko lekka jazda.



Wiem też, że pisałeś niejednokrotnie o zaletach jazdy w cieple velo kiedy zimno.
O tym, że długie trasy nie są potrzebne i same dojazdy wystarczą.
O oszczędzaniu kolan i ja to wszystko rozumiem. Kiedy piszesz o lekkiej jeździe
wszyscy przyjmują to tak właśnie ale jak ktoś inny tak samo pisze to zaraz zaczyna się
poddawanie tego w wątpliwość i sugerowanie sportu. Masz liczby, nie bajki.

Quest XS 23kkm; Snoek2kkm; 14 Podróży 7957Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd