Zlot 2026 Międzynarodowy Zlot Miłośników Rowerów Poziomych
Dolina Baryczy, 1-5 lipca 2026

Moc na rowerze poziomym i pionowym

Zaczęty przez storm, Maj 19, 2013, 10:57:08

Poprzedni wątek - Następny wątek

storm

Wszystkim nam się wydaje, że rower poziomy powinien być szybszy od pionowego. lepsza aerodynamika, lepsza sprawność napędu, lepsze wykorzystanie mocy nóg i tak dalej i tak dalej etc.
A praktyka?
Na rowerze pionowym ostatni raz jechałem w grudniu 2011 roku. Nie chcialo mi się kupować biletu dobowego, chciałem rozruszać nogę po artroskopii kolana (sic!) i wtedy przejechałem w tempie emeryta-rencisty 36km.
Potem nastąpił okres półtora roku, kiedy mój Kellys Saphix stał sobie pod ścianą jako "ostatni z rowerów na który chcę wsiąść".
No i ze względu na przeróbki VG3 i awarię SLRa - został użyty w ostatni czwartek do pokonania 30x2 km. Razem 60km.
I stąd moje zdziwienie. Jak to możliwe, że na pionowcu mam podobne wyniki i osiągi wytrzymałościowe i wydajnościowe jak na poziomie, skoro na niego nie wsiadałem od tylu miesięcy??? Przecież żeby przejść z pionowca na poziomkę trzeba wyćwiczyć praktycznie od nowa mięśnie. W tym czasie osiągów praktycznie nie ma. W takim razie można by się spodziewać, że w drugą stronę będzie tak samo. Że nieużywane części mięśni nóg będą zwiędłe i trzeba będzie je uczyć od początku jazdy na pionowcu z odpowiednim tempem. A tymczasem okazało się, że tak nie jest.
(pomijam swoje animozje do pionowców ;> )
Co Wy na to?

reneva

Chyba jestem ostatnią osobą, która powinna się wypowiadać w temacie ;)

Jednak pytanie wydaje mi się dobre: czy to naprawdę są zupełnie inne mięśnie?

Na rowerze nienormalnym moc jest przekazywana na pedały przez:
- naciskanie stopą
- pchanie do przodu/tyłu
- ciągnięcie w górę

Na normalnym rowerze ruchy są podobne.

Z Twojego doświadczenia wysnuwam wniosek, że w przypadku przesiadki na rower normalny gorsze osiągi nie biorą się braku wyćwiczenia zupełnie innych mięśni, tylko dodatkowych mięśni, które są potrzebne do "odpychania się" od fotelika (a nie były potrzebne przy "ugniataniu" pedałów w przypadku jazdy na siodełku).

Taka teoria tłumaczyłaby brak pogorszenia osiągów przy przesiadce na rower nienormalny.
O ile jest poprawna ;)

tomek70

#2
Ja ma zupełnie odwrotne doświadczenia. Przykładowa trasa Chełm Swidnik około 60 km   na rowerze pionowym góral z oponami 1,75 ponad 3 godziny czyli średnia poniżej 20km/h  Rower poziomy MBB te same koła i opony podobne warunki atmosferyczne średnia 31z kawałkiem niecałe dwie godziny. Ale to też budowa rodzaj i geometria roweru ma znaczenie, pamiętam na swb a miałem dwa takie rowery osiągi nie były o wiele lepsze od jazdy na pionowym. Wydaje mi się że teraz doszedłem do idelanej jak dla mnie przynajmniej geomeri czyli kompromisu pomiedzy wedajniścią a aerodynamiką Dzieki kolejnej przeróbce mojego leoparda :) nogi poszły znacznie niżej a siedzenie bardziej pionowo.  To już wersja stable :) Teraz tylko pomalować i już na zlot moge śmigać

http://www.flickr.com/photos/74415787@N07/8750687827/in/photostream

http://www.flickr.com/photos/74415787@N07/8751813428/in/photostream/

ten sam rower przed modyfikacją

http://www.flickr.com/photos/74415787@N07/7866477698/in/photostream/


i tu http://www.flickr.com/photos/74415787@N07/7316325932/in/photostream/

Po zmianach znacznie wzrosła wydajność pod górę i wysoka kadencja nie jest problemem nieco pogorszyła się aerodynamika ale wydajność i konfort kompensuja straty na aerodynamice

storm

@Reneva - zdaje się, że poziomka ćwiczy dodatkowe mięśnie, które mogą być ale zapewne nie są normalnie wykorzystywane na pionie. Ale czy na pewno? Ktoś zna się na tych mięśniach uda i łydek i może to jakoś potwierdzić?

@Tomek - ale nie porównuj Saphixa do MTB :) :
http://www.rowerzysta.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/2012_kellys_safix_grey.jpg
Ja mamc o prawda rocznik 2007, ale wygląda dosyć podobnie. Dodaj do tego oponki 700x35c 35mm grubości i ciśnienie 6atm. (takie samo jak w poziomce). A z kolei typowe MTB to góra 3 atm i szeroka opona-kapeć i to niestety robi opory. Przecież w końcu to nawet SZUMI podczas jazdy ;)

tomek70

Opnki były takie same jak w MTB dokładnie te same opony i koła przełożone do poziomki  bo był dawcą częsci do poziomki. Te same też cisnienie, dodam że pogoda też prawie bezwietrzna

Makenzen

#5
Ja też odnoszę wrażenie, że na jednym i drugim typie roweru osiągam podobne wyniki, ale jednak cenię sobie wygodę pedałowania w poziomie i dlatego częściej pod moim zadkiem gości poziomka.

Cytat: storm w Maj 19, 2013, 10:57:08
(pomijam swoje animozje do pionowców ;> )

Dziękuję ;) (od czasu do czasu korzystam z Veturilo (=warszawski rower publiczny - tak dla niewtajemniczonych))
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

Yin

Średnia zależy od groma czynników: trasy, pochyleń, jakości asfaltu, natężenia ruchu, pogody, wielkości kół, formy, wysokości suportu, zawieszenia lub jego braku, wagi roweru etc itp.
Po kilkunastu poziomych i pionowych które miałem widzę że moje średnie na pionowym i poziomym są podobne z tendencją do tego że jestem minimalnie szybszy na pionowym. Może to kwesta wagi, może tego że pionem jeżdżę bardziej agresywnie bo pozwala mi na to widoczność i manewrowość. Podejrzewam że gdybym mieszkał w bardziej płaskim miejscu z mniejszym natężeniem ruchu i lepszymi asfaltami ( choć to się ostatnio poprawia)  to przewaga częściej mogła by być na korzyść pozioma.

SAC

Wydaje mi się, żę
Mięśnie używane na pionu to te same mięśnie, które służa do chodzenia. Wiem to z mojego doświadczenia.
1. Po maratonie 24 godzinnym na poziomce (koniec w sobotę o 16.00) w niedzielę po południu bez problemu tańczyłem na imprezie. Po podobnej jeździe całodobowej na pionie bym raczej ledwo chodził, a juz na pewno nie tańczył.
2. Jak zacząłem jeżdzić poziomo to pojawiły się bolące nogi przy dłuższych wycieczkach pieszych, wcześniej gdy dużo jeździłem na pionie żadnych bólów mieśni przy dłuższym chodzeniu nie miałem. Czyli na rowerze sobie trenowałem nogi a potem nie miałem problemów przy wycieczkach pieszych.
Mięśnie "poziome" to inne mięśnie niż normanie używamy przy chodzeniu i jeździe na pionu. Zawsze po dluższym zastoju (po zimie, ale i po miesiącu lub dwóch bez pozioma) musze dużo się najeździć by te mięśnie rozruszać. Na piona wskoczę i generalnie jadę sobie bez wiekszego stękania i zazwyczaj te 20 km/h sredniej wyciagnę.       


Ijateż

Jakiś defetystczny ten wątek!  ;) Uwielbiam defetyzm, więc się dopiszę. Kiedyś interesowałem się mięśniolotami (nie, żebym chciał sobie polatać, raczej encyklopedycznie) a gdzie jak gdzie, ale w tym przypadku aerodynamika jest na czołowym miejscu. I zauważyłem, że o ile do przelotu przez kanał La Manche przygotowywano się zakładając pedałowanie w pozycji poziomej  http://en.wikipedia.org/wiki/Gossamer_Condor  to potem zrezygnowano z tego na rzecz pozycji pionowej  http://pl.wikipedia.org/wiki/Gossamer_Albatross . Czyli jakieś korzyści przeważyły nad minimalizacją przekroju poprzecznego. Może te, że przelotu miał dokonać zawodowy kolarz, a poziomych zawodowców nie ma? Można też zajrzeć do http://www.aero-news.net/index.cfm?do=main.textpost&id=1c61a156-65af-48ad-a7d3-792b7217c297 . Niemniej jednak każdy może sprawdzić, w jakiej pozycji dokonano najdłuższego przelotu w historii (115,11 km): http://pl.wikipedia.org/wiki/Daedalus (ten gościu siedzi prawie tak, jak ja!  ;D). Tu też leciał zawodowy, czyli przyzwyczajony do pionu kolarz.
Jakie z tego wnioski? Chyba rację miał pewien znajomy 11 - latek (na pionie) po dość nieprzyjemnym piaszczystym podjeździe, gdzie dość mocno zostałem: Rower sam nie pojedzie, kondycję trzeba mieć!
A co do mięśni... Nie mam takiego doświadczenia jak @SAC, ale po pierwszych jazdach w mojej zbliżonej do poziomu pozycji miałem zakwasy w bardzo dziwnych miejscach, np po wewnętrznej stronie ud.

hansglopke

Temat mięśniolotów już był tu poruszany.
Mnie się wydaje, że na pionie jest łatwiej, ale cholernie niewygodnie. Zwłaszcza po kilku godzinach spędzonych na siodełku i nie chodzi tu o dystans, który pokonujemy, tylko czas na rowerze.
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


pajak_gdynia

Mam podobne wnioski jak Witek. Większość mięśni pracuje w miarę podobnie. Różnica jest głównie w zasilaniu nóg (trzeba mieć "mocniejsze" tętnice, krew szybciej spływa z nóg).
Na low-racerze jedynie zauważam zdecydowanie większe obciążenie mięśni tej części ciała, która szlachetnej nazwy to nie posiada, po "paru" km-ach dość wyraźnie to czuć.

Na poziomce nie można za bardzo pociągnąć "z pleców" ("wduszając" się w całości w korby), czyli na tych mięśniach tracimy. I to sporo: dobrze wytrenowany kolarz jest w stanie w CP.2 wyciągnąć moc 3razy większą niż normalnie! Czytaj: poziomka raczej ma niewielkie szanse na zwycięstwo w finiszu z "pionowym"..

Cytat: tomek70 w Maj 19, 2013, 13:47:16około 60 km   na rowerze pionowym góral z oponami 1,75 ponad 3 godziny czyli średnia poniżej 20km/h  Rower poziomy MBB te same koła i opony podobne warunki atmosferyczne średnia 31
Coś tu mi nie pasuje. Zupełnie nie pokrywa się z moimi doświadczeniami. Trasę "do rodziców" (75km) na jamniku i mieszczuchu pokonuje w jakieś 2:30, na mieszczuchu w 2:40, na trekingu z 3 godziny (przy bezwietrznej pogodzie). Dopiero jak jest wiatr to wyraźnie widać różnice, brak korzyści/strat dla jamnika (+- 10min), w pionie różnice zdecydowanie zauważalne (2:10 - 4:00..).

Inną inniejszością jest fakt, że zsiadając z jamnika to tylko wyciągam coś do picia albo ręcznik..

tomek70

#11
Kurcze albo macie takie gów..e rowery poziome albo ja jestem Amstrongiem na dopalaczach.  Już pomijając te wyniki ktore podałem do Swidnika, Prezentowałem na Youtube filmiki ze zjazdu na poziomce i rowewrku gorskim ale z oponami 1.25" wynik rower górski około 200m za rowerem poziomym.A może to zaleta MBB i przedniego napędu gdzieś na forum był filmik z jazdy na torze w Warszawie był tam rowerek nie pamiętam kogo, ale z przednim napedem jak flevo widać bylo pare razy nadusił i wszyscy byli w tyle. Jeżdze w grupie rowerowej nie raz na trasie ,do Swidnika ostatnia dluższ trasa był wiatr może ze 30/ h żaden rower nie miał ze mną szans choć kilku na dobrych trekingach probowało jeden pod górkę jego słowa ja "pierdolee nie dam rady",  z górki pod wiatr wyprzedzałem ich o jakieś 100m nie kręcąc? A rowerek który mam nie jest ścigaczem tylko zrobiony dla komfortu jazdy. Wczesniejszy MBB  był ścigaczem na nim byłem w stanie wyprzedzić motorower  i prze pewien czas prowadzić. Jedny typ roweru ktory jest lepszy to kolażówka choć nie wiem co by było jak bym miał takie same koła, i kasetę zamiast wolnobiegu.

storm

@Tomek...
1. Tor nie w Warszawie, ale w Żyrardowie.
2. Tą osobą, która jechala najszybciej był Bartek Z. Miał na liczniku 47 km/h i jechał na swoim stalowym Flevo o wysokości siedziska chyba 29cm czyli najmniej z nas wszystkich + dodaj do tego aerodynamiczny kufer. A jak jeszcze weźmiesz pod uwagę to, czego nie wiesz, czyli wiatr jaki tam wtedy szalał to wyjdzie ci, że miał szanse być najszybszy bo... Musiał. Ot co.
3. Nie wiemy jaki masz rower. Sam opis słowny niewiele mówi.
4. Pamiętaj, że jest początek sezonu.
5. Pamiętaj, że nawet jak pierwszego dnia dam czadu na max, to drugiego dnia jadąc do roboty spuchnę 3 razy nim dojadę ;P (a mam w jedną stronę 30km...)
6. Mój trekking OIDP waży 13 kg bez niczego. A SLR sam w sobie to 18. Jak jeszcze dodam sakwy (ujemny bonus do aerodynamiki!) wypełnione pierdułkami potrzebnymi w pracy i po drodze + picie to nie dziwota, że wyprzedza mnie na prostej bezwietrznej góral o kolarzu nie wspominając.

pajak_gdynia

Cytat: tomek70 w Maj 21, 2013, 17:00:12Kurcze albo macie takie gów..e rowery poziome albo ja jestem Amstrongiem na dopalaczach.
Tomku, Tomku..
W zeszłym roku na zlocie na 1/4 mili to na licznikach mieliśmy po 5x. Ale czego to dowodzi? Co z tego że Bartek na Żyrardowie jechał pod 50? Co z tego, że byłem "szybszy" od Bartka (w sensie max'a), kiedy z nim zdecydowanie przegrałem?

Zdecydowanie prędkości powyżej 35 są niedostępne dla amatorów na dłuższym dystansie, ba nawet zawodowiec bez osłony mógłby mieć problemy. Nie znam tego Amstronga (chociaż o paru Armstrongach słyszałem; Lance pewnie dałby radę, nawet bez przypisywanych mu wspomagaczy).

Aerodynamika dużo daje, ale niezabudowane poziomki znowu nie są jej demonami. Chociaż jest zdecydowanie lepiej niż w pionie (znajomi wlekli się po 10km/h z powodu wiatru, a ja sobie zapuściłem 40 "na rozgrzewkę", za co dostała mi się niezła bura)

I polecam np. książkę pana Friela i.. "marzenia" odlecą z wiatrem i potem. Z siebie "wydymasz" tylko określoną moc i niewiele więcej. Plany treningowe, pulsometry, pomiar mocy, dieta, rozgrzewki to norma kolarskiego życia. Chętnie bym zaprosił do dyskusji MrRobota albo JarkaLT, ale ostatnio nieczęsto pojawiają się na forum (chociaż Jarek jest dość aktywny na innym forum.. i mogę spróbować go podpytać).

Pojedź z taką prędkością tak chociaż ze 3km to składam Ci pokłony do samej ziemi.. I mówię poważnie.

nahtah

Cytat: tomek70 w Maj 21, 2013, 17:00:12
Kurcze albo macie takie gów..e rowery poziome albo ja jestem Amstrongiem na dopalaczach. 

Może i jedno i drugie? ;)
Potrafię jechać ze średnią 33km/h przez pierwsze 4km dalej, by utrzymać tą szybkość to musiałbym odchudzić rower, odmłodnieć z jakieś 15lat i zdobyć dobre dopalacze , no to wtedy Amstrong mógłby mi plecy oglądać. A tak na serio, to szybkość tak duża na co komu po co, kiedy się w zawodach nie startuje?:)
ŻYCIE jest jak jazda NA ROWERZE aby utrzymać równowagę MUSISZ się poruszać naprzód.......Albert Einstein
https://www.bikestats.pl/rowerzysta/nahtah