Zlot 2026 Międzynarodowy Zlot Miłośników Rowerów Poziomych
Dolina Baryczy, 1-5 lipca 2026

przetestowalem w praktyce strefy zgniotu Flythona.

Zaczęty przez bzaborow, Sierpień 03, 2011, 18:03:22

Poprzedni wątek - Następny wątek

bzaborow

witam,

dzis spotkal mnie i moj rower przykry los. Rower w miare nowy (1.5kkm, zyl ok. 2 miesiace). Nie zdazylem go nawet opisac na forum (blad swoj na szybko poprawiam, tu: http://bzaborow.org/galer/pg/show/1538 zdjecia z budowy i walki z niesfornym aluminium oraz niesfornym lutem;)). Ale moze znajde chwile i opisze rowerek posmiertnie:(.

Rower zakonczyl zywot "dzieki" panu kurierowi, ktory nie zauwazyl zmiany przepisow i tego, ze rowerzysci juz moga omijac korek po prawej stronie. Oby juz zapamietal (panowie policjanci zadbali o to wypisujac kwitek na 200pln).

Obecna geometria ramy rozni sie nieco od oryginalnej, wiecej na zdjeciach: http://bzaborow.org/galer/pg/show/1573 . Co ciekawe prawie zadne miejsce lutowania nie puscilo - zatem, pomijajac wszelkie problemy z lutowaniem o ktorych moze jeszcze napisze, sama technika sprawdza sie w rowerach. Jedyne laczenie, ktore ucierpialo widac na jednym ze zdjec - jest to wspornik kierownicy, w ktorym aluminiowy ceownik sie "oddarl" od duzego i sztywnego kawalka lutu.

Ogolnie ciesze sie, ze skonczylo sie to dla mnie tylko siniakami i zadrapaniami (na pionowej szosowce po uderzeniu z v=~25km/h w bok miniwana prawie na pewno odwozila by mnie karetka, pytanie czy ze zlamanym czy z calym kregoslupem). Rower przyjal na siebie wiekszosc sily uderzenia i skrocil sie o dobre 10cm, ja oparlem sie udem o rame (zostal mi duzy siniak) oraz rekami/klatka o kierownice (drobne zadrapanie na rece).

I coz... czeka mnie budowanie nowego rowerka oraz walka o odszkodowanie z OC (pewnie dluga, bo przez cale zamieszanie nie mam spisanej firmy ubezpieczeniowej od OC samochodu oraz nie mam numeru notki sluzbowej policji - tylko z ktorego komisariatu przyjechali).

pozdrawiam... i ide odkurzyc starego stalowego flevo,
bart
bartek maupa bzaborow.org

gemsi

zycze Ci aby Twoja walka byla rownie krótka i owocna jak moja

storm

Patrząc na tego wielkiego siniaka na nodze, to ja bym radził jeszcze udać sie na obsukcję do lekarza i obciążyć sprawcę tego wypadku (ubezpieczyciela) odszkodowaniem za straty poniesione na ciele - bo na pewno będziesz miał i masz problemy z chodzeniem po tym co on Ci zrobił.

A poza tym to naprawdę Współczuję :(

Makenzen

#3
Ja też... ale jest jedna rzecz, której Ci (pewnie to zabrzmi nieco ironicznie, ale nie to jest moją intencją)... zazdroszczę. Mianowicie tego, że wezwałeś policję. Gdybym ja zrobiła to samo po moim wypadku, właściciel feralnego dla mnie auta płaciłby teraz za moje wizyty u lekarzy, badania i rehabilitację. Ech...
Kuruj się szybko! A ty rowerku... R.I.P.
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

dadcom

No brachu szkoda roweru ,a tobie powrotu do zdrowia i owocnej walki o oc ,ktore jak najbardziej sie nalezy.
Madra dyskusja kluczem do rozwiazania kazdego problemu.

PrzemO

Dobrze, że Tobie się nic nie stało. Rower, rzecz nabyta, zbudujesz  nowy. Trzymam kciuki za odszkodowanie i życzę powrotu do zdrowia.
Przerwa

tomek70

Dobrze ze żyjesz rower zrobisz nowy jeszcze lepszy . Opisz koniecznie jak to i czym lutowałeś pozdrawiam

raffi

Spróbuj się skontaktować z Policją, z ta Komendą z której był Policjant na miejscu zdarzenia. Może się dowiesz gdzie facet był ubezpieczony, a to by sporo pomogło. Tylko pewnie będziesz musiał się tam udać osobiście, bo nie sadze by Ci przez tel podali.

A zdjęcia... cóż, nie oddają. Na żywo jak zobaczyłem, to mi się nieco nogi ugięły. W zasadzie wszystko co mogło się zgiąć i pochłonąć energie uderzenia, zrobiło to. Powinieneś strefy zgniotu w autach projektować ;)

Najważniejsze, że nic Ci się nie stało. No ale to już mówiłem.

Yin

Szkoda sprzętu, widać że trochę pracy pochłonął. Ale nawet jak roweru nie ma to doświadczenie zostaje - kolejny będzie jeszcze lepszy. Zdrówka.
Btw. Jak będziesz miał chwile skrobnij trochę o doświadczeniach z lutowaniem - może być w temacie z tym topnikiem.

tomo

Cytat: Yin w Sierpień 04, 2011, 09:43:55
Btw. Jak będziesz miał chwile skrobnij trochę o doświadczeniach z lutowaniem - może być w temacie z tym topnikiem.
podłączam się do prośby. I może jakiś opis materiałów wykozystanych do budowy?

bzaborow

#10
@raffi: zaczynam dzis od firmy leasingowej w ktorej byl ten samochod. Jak nie, to faktycznie bede pytal na komendzie.

@Makenzen: najsmieszniejsze jest to, ze nie ja wezwalem. A jeszcze smieszniejsze jest to, ze kierowca podczas wzywania chcial wiedziec werdykt i opisal "po swojemu" zdarzenie, wiec dostal przychylny dla niego werdykt zaoczny i nie kombinowal tylko grzecznie czekal (pewnie liczac na odszkodowanie ode mnie). Dopiero werdykt oficjalny go zaskoczyl niemile.

@tomek70,@Yin,@tomo: jak bede mial chwile luzu to sie tym zajme. Sprobuje jeszcze dzis wieczorem.

UPDATE:

mila pani w dziale likwidacji szkod firmy leasingowej podala mi nazwe firmy (hestia), pan w hestii przyjal zgloszenie, wiec teraz czekam na rzeczoznawce.
bartek maupa bzaborow.org

Makenzen

Cytat: bzaborow w Sierpień 04, 2011, 12:30:10najsmieszniejsze jest to, ze nie ja wezwalem.
Dobrze, że ktoś był przytomny :) przy moim wypadku był jeden świadek, ale nie wezwał, i mam też podejrzenia, że był to właściciel tamtego samochodu, przez który się wyrżnęłam, bo blachosmród coś szybko się zmył... W zeszłym roku miałam też mega stłukę jadąc autem, kilku młodych łebków wjechało mi polonezem w kufer. Polonez poskładał się w harmonijkę, a u mnie jest tylko drobne wgniecenie... ale też nie wezwałam policji, tylko obejrzałam to, co zostało z tego poloneza, machnęłam ręką i odjechałam. Niestety, ale w takich szokowych sytuacjach zupełnie tracę głowę...
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

raffi

Cytat: bzaborow w Sierpień 04, 2011, 12:30:10
najsmieszniejsze jest to, ze nie ja wezwalem. A jeszcze smieszniejsze jest to, ze kierowca podczas wzywania chcial wiedziec werdykt i opisal "po swojemu" zdarzenie, wiec dostal przychylny dla niego werdykt zaoczny i nie kombinowal tylko grzecznie czekal (pewnie liczac na odszkodowanie ode mnie). Dopiero werdykt oficjalny go zaskoczyl niemile.

Hahaha, cwany traci dwa razy. I bardzo dobrze.

robson97991

Z hestią to ostrożnie,lubią robić problemy.Miałem z nimi do czynienia i sprawa zakończyła się w sądzie.
Robert

gemsi

Cytat: robson97991 w Październik 29, 2011, 16:03:07
Z hestią to ostrożnie,lubią robić problemy.Miałem z nimi do czynienia i sprawa zakończyła się w sądzie.
ja dostałem odzkodowanie od Hestii w ciagu 3 tygodni od dzwona