Zlot 2026 Międzynarodowy Zlot Miłośników Rowerów Poziomych
Dolina Baryczy, 1-5 lipca 2026

Maraton rekreacyjno-sportowy KASZEBERUNDA

Zaczęty przez toudi333, Kwiecień 05, 2013, 20:30:03

Poprzedni wątek - Następny wątek

pajak_gdynia

Jakby kto pytał.. W weekend przejechałem się trasą KR2015.
Najgorsze dziury mają teraz dywanik godny Forrestowej Czarnuli.

Jakby ktoś chciał zobaczyć coś więcej.. to przyznam się, że trasę pokonałem autem z kamerą na dachu, a dwa urządzenia rejestrujące ślad dokonało zapisu współrzędnych i wysokości. W planach synchronizacja do RLV z tej trasy.

storm

Cytat: pajak_gdynia w Kwiecień 12, 2016, 20:54:03
[...]przyznam się, że trasę pokonałem autem z kamerą na dachu[...]

Leń!!! Patentowany! ;)

A tak serio: @Franc - jakby co, to ja jadę z Warszawy na 100%. Jak planujesz z wyjazdem?

Franc

Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

forrest

Cytat: pajak_gdynia w Kwiecień 12, 2016, 20:54:03
Jakby kto pytał.. W weekend przejechałem się trasą KR2015.
Najgorsze dziury mają teraz dywanik godny Forrestowej Czarnuli.

Planuję zabrać Enduro.
Masz na myśli te odcinki, o których wspomniałem we wcześniejszych postach, czy jeszcze jest jakaś miła niespodzianka poza tym?
Jakiś rodzinny objazd robiłeś tam?
Ciekawy jestem, czy tak, jak ostatnio w dniu zapisów było zaskoczenie, że trasa jest zmieniona na 195km, to czy i tym razem nie będzie zaskoczenia i nie okaże się po dotarciu na miejsce, że trasa ma 225km...

pajak_gdynia

#289
"Specjalnych" pozytywnych niespodzianek niestety nie zauważyłem (poza tym odcinkiem wspominanym przez Ciebie).
A objazd.. a po prostu wsiadłem w samochód jak okazało się, że żona siedzi w domu (pomimo, że miała być w pracy). Na rower było już za późno (z domu wyruszyłem koło 13), więc kamera na dach i pojechali.
Co do tegorocznej trasy, to mam dostać od nich ślad GPX, podobno pojadą w weekend (1wszo) majowy.

storm

Czy ktoś z biorących udział w Kaszebie byłby zainteresowany jakimiś wspólnymi treningami? ;)
Może jakieś krótsze-dłuższe wycieczki weekendowe w okolicach Warszawy?

storm

Prognoza pogody na Kaszeberundę:
http://www.twojapogoda.pl/polska/pomorskie/koscierzyna/16dniowa

Najlepiej to nie wygląda... Delikatnie mówiąc.


storm

112km. Idzie mi nawet nawet... Nie liczac jednego odciecia. Ale i tak lece w ogonie. Franca i Pajaka nie spotkalem nawet na I punkcie w Borsku. Czyzby nie zatrzymali sie nawet na jajeczniczke? ;)
Pierwsze 90km poszlo mi z platka. Po prostu sie lecialo. Ale teraz jest ciutke gorzej. Wlasnie skonczyla mi sie woda :( Dobrze chociaz ze pogoda dopisuje i nie pada.

Yin

Wiatru w plecy i szerokości - forum trzyma kciuki :)

storm

#295
@Yin dzieki. Poki co - Parczewo. Jeszcze 30km przede mna a ja sie czuje jak wyzety... Zmordowal mnie po drodze wmordewind i brak wlascieej bazy... Ale za to juz kilkakrotnie na zjazdach mialem >50 km/h ;)))

P.S. Mowi sie ze muzyka lagodzi obyczaje? Mnie w tej chwili muzyka napedza. Jeszcze. A State Of Trance, stareńki set 204 ;)

storm

#296
Dojechałem. No bo musiałem dojechać, nie? :)
Start - spod AquaParku w Kościerzynie, tak jak w poprzednim roku. Oczywiście zaraz po starcie widziałem już tylko plecy Franca i Pająka, a Lechu zniknął mi kilka minut później. Pomyślałem sobie - niesłusznie zresztą - eeee, wymięknie. Dojadę do niego na I punkcie ;) Myliłem się. Na I punkcie spotkałem tylko Forresta, który po ujrzeniu mnie, natychmiast opróżnił swoją kawe i uciekł. A ja niestandardowo usiadłem, na spokojnie zjadłem jajeczniczkę i dopiero po zjedzeniu i wypiciu poleciałem dalej. Na kolejnym punkcie nie spotkałem już nikogo - ale też się pożywiłem. I tak sobie jechałem i ciągnąłem ile wlezie do 80-90 kilometra. Potem zaczął się ból, brak mocy. Siła - była. Ruszanie i wjeżdżanie początkowe pod górki - oczywiście dawało radę. Ale kolejne metry pokonywałem z coraz większym trudem. Na 112 kilometrze wychlałem ostatnie resztki izotonika, odpocząłem i pojechałem dalej. Ale tak jak wcześniej rzadko schodziłem poniżej 3 biegu - tak potem już z 5-6 razy na manetce pojawiała się nawet 1. Kiepsko.
W momencie kiedy przekraczałem drogę z Bytowa do Kościerzyny - uratowało mnie Półczno. Napiłem się, najadłem i... Gołczewo. Nawet na I biegu było naprawdę cięzkie do pokonania. Nogi zaczęły skrzypieć, ale sytuację uratował długi i szybki zjazd, na którym licnzik pokazał ponad 55 km/h. Faaajnie :D A potem - to już odliczanie czasu - ile zostanie mi do mety. Albowiem jak "dobrze" pamiętałem z zeszłego roku - Meta powinna funkcjonować do 19-19:30. Świat i ludzie! Nawet gdybym zsiadł z roweru to dałbym radę ;) Teoretycznie. W praktyce między Parchowem a Kościerzyną - 32km - odliczałem każdy przebyty kilometr, zastanawiając się, czy na pewno nie dojdzie do awarii kolan, albo po prostu padnę. Ale nie padłem. Kolana też dały rady. Tylko na wysokości Dubowa zauważyłem 2-jkę pionowców. Ambicja zagrała i... po chwili byli moi. Niestety ten wyczyn kosztował mnie poza ekstra prędkością - dodatkowym zmęczeniem i lekkim odwodnieniem, które zachciało mi się zaspokoić na wysokości Skorzewa. 5 minut siedzenia na trawie, popijania coli. To może niewiele, ale przepocony organizm odpoczął na tyle, że mogłem ruszyć dalej. I o 18:02 pojawiłem się na Mecie. A właściwie - obok. Gdyż meta była już zwijana (?!!!?). I teraz najlepsze: wg mapy na kopercie - Meta miała zostać zamknięta o 19:20. Wg strony - bodajże o 19. A w praktyce - 18:00? No bez jaj :]
Ale oczywiście zostałem dopisany, a chwilkę później na rynku odebrałem medal i dyplom (do wydrukowania, bo Muzeum już zamknęli).

Podsumowując:
- w tym roku SUPER zabezpieczenie! Naprawdę Motocykliści spisali się wyśmienicie. Widać też było wszędzie Ratowników Medycznych, którzy pilnowali rowerzystów na całym przebiegu trasy.
- krótkie czasy działania punktów
- no i ta nieszczęsna Meta... (wg mapki na kopercie - czynna do 19:20)
- moje przygotowanie... średnie. Rok temu miałem znacznie lepszy czas - 8.59, oficjalnie 9:29 - obecnie 8:48 jazdy i 11 godzin oficjalnie (wyjechałem ze startu o 7:03)
- muzyka, muzyka i jeszcze raz... muzyka. Naprawdę można się skupić na kręceniu a nie na trzeszczeniu tego i owego itede

tl;dr: dojechałem i było fajnie :D


P.S. W ramach odpoczynku po maratonie skorzystaliśmy z Francem i Lechem z uroków pływalni w AquaParku = super opcja :) Polecam innym :D

Yin

Gratulacje wszystkim :) Btw a jak reszta poziomych?

Franc

8h1min brutto - znaczy całkiem dobrze jak na 195km i ponoć 1800m przewyższenia. Dodatkowo trochę czasu poszło na naprawę koła u jakiegoś szosona - miał flaka ale zapomniał dętki / łatek, łyżek i pompki - zrobiłem dobry uczynek.
Na pierwszym punkcie tak się nażarłem, że na następnych nie miałem siły jeść, tylko piciu i w drogę, tylko obiad w połowie w siebie wmusiłem. Na ostatnim punkcie się nie zatrzymałem. Nawet mało zjadłem własnych zapasów. Parę razy, wydaje się, że mnie odcięło na chwilę ale potem się mobilizowałem i dawałem radę.
Ogólnie było super i mam zamiar powrócić za rok.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

storm

Są zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/102991056977454628111/6290404378818131441
Niestety nie dojrzałem na nich ani jednego normalnego roweru - same jakieś dziwne, sado-maso :(

Swoją drogą, po KR czuję się wykończony. Mięśnie dzisiaj jeszcze dawały radę, ale czułem, że to już koniec, ż emają dosyć. Jutro wolne od roweru ;)