Zlot 2026 Międzynarodowy Zlot Miłośników Rowerów Poziomych
Dolina Baryczy, 1-5 lipca 2026

Brevet 200km Białystok 10 sierpnia 2013

Zaczęty przez storm, Lipiec 18, 2013, 11:21:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

storm

Ktoś się wybiera na ten brevet? Z tego co słyszałem, to Franc na pewno, a ktoś jeszcze?
Pytam, bo też się bym (jednak) wybrał ;) Może jakaś grupa poziomek "pod wezwaniem"?
A może jakiś wspólny trening (wypad) gdzieś razem w jakiś weekend lipcowy-sierpniowy przed?

Franc

A) Jadę :)
B) Rodzice zgodzili się przenocować uczestników za free, przyda się tylko własny śpiwór i ręcznik.
C) Nie wiem jeszcze czy dam radę kogoś przewieść, bo pewnie będę jechał z rodziną.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

Franc

A) Jadę
B) Chata Rodziców wolna, można będzie przenocować bez problemu (własny śpiwór i ręcznik by się przydał)
C) Mam w samochodzie  miejsce na 2 osobo-rowery TYLKO DO Białegostoku w piątek, w związku z tym, że wracam do wAw w niedzielę i z dzieciakami nie mam miejsca powrotnego.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

storm

@Franc... Jestem mocno zainteresowany 1 miejscem na osobo-rower. Aczkolwiek tym razem najprawdopodobniej byłby to Żółtek a nie SeLeR... Da radę? ;)

Franc

Jeden wój, żółtek czy SLR, pamiętaj jednakże, że tylko do Białegostoku.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

storm

@Franc - wiem i pamiętam, dzięki :)

Przy okazji - Organizatorzy umieścili nieco więcej linka o imprezie:
http://randonneurspolska.pl/kalendarz-imprez/8-strefa-imprez/56-brevet-200-km-w-bialymstoku

Antonowitch

Widzę że sobie na 2 założyliście wątek ;)))
Ja w każdym razie tym co prawda niemiłym akcentem, jednak chciałem was odwieźć od tych 200km i zaprosić na tutejsze kręcenie przedzlotowe,
co prawda tylko 100km ale trasa będzie zlotowa szybkobieżna do przejechania.
o 10 w tą sobotę spod nieznanych żołnierzyków ruszamy.
Storm 100 to dasz radę a jak Ci padnie to podmiejskim dojedziesz albo Cię na hol weźmiemy ;)

Zapraszam!
Poziomo pozdrawiam,
Anton
Głównie fotele do rowerów poziomych: http://www.czescidopozioma.pl

storm

@Antonowitch. Nie odwieźć, ale odwieść - nas ci się nie uda.
Niestety nie da rady. Brevet 200km już zapłacony, rower gotowy i ja praktycznie w okolicach formy.

Ale zawsze możesz do nas dołączyć, przelej kaskę i jedź z nami! Dasz radę! Skoro możesz zrobić 100km, to 200 kilometrów będzie dla ciebie przyjemnością! :)

Franc

#8
Still alive, ale ostatnie km robiliśmy w takim deszczu, że ledwo było widać drogę, poza tym było fajnie.
Z ciekawostek - na jakieś 35 km przed połową trasy zgubiłem jakimś cudem śrubę trzymającą lewą korbę. Na szczęście Autochtoni poratowali śrubą i podkładką, więc po naprawie ruszyłem dalej.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

storm

Ale było kilka przygod... Mnie osobiście całkiem nieźle szło od samego początku, kiedy to na pierwszych kilometrach zobaczylem śliczną górkę w dół. Ale jaki DÓŁ :D 60km/h na niej zrobiłem po drodze przelatując obok zdziwionych szoszonów i podkręcając delikatnie, aby te 60 nabić. Zamiar się udał i kolejne kilometry jechałem przeszczęśliwy, że udało mi się zrobić nowy rekordzik. Oczywiście po tych kilku kilometrach wyprzedzili nas szoszoni, którzy się akurat rozkręcili. Ale to było do przewidzenia i było zaplanowane. Po wyjeździe z Białegostoku zaczął się... Kaszebe Runda II. Tak to określę, wnikać w to nie będę poza kilkoma prostymi określeniami:
- dużo górek, dużo zjazdów i dużo podjazdów
- mało prostych i wystarczająco długich aby utrzymać "swoje standardowe" tempo
Przez pierwsze 30km łapałem swoje tempo jak zwykle, ale potem się rozpedałowałem na dobre i tylko leciałem i co kilka kilometrów wyjmowałem cue-sheeta, abys prawdzić kierunek. W pewnej chwili jednak tego nie zrobiłem no i przeleciałem jakąś główną drogę, wleciałem na jakieś mniej używane asfaltowe, dziwiąc się niejako obecnością kolejnego gorszego asfaltu, ale że był ładny zjaździk klasy '50 and more' to poleciałem dalej. I kilka minut potem po przejechaniu kilku kilometrów wyjąłem jednak papier i GPSa. Moja "radość" była nie do opisania. Ale od razu zacząłem kombinować jak wrócić na skróty, jadąc jednocześnie do Lipsa. W wyniku tego kombinowania pojechałem drogami klasy III po żwirze i innych i nie ukrywam, że gdybym jechał SLRem to powietrze by się roiło od krzywych ;]. Także do Lipska dojechałem od strony Grójca i tam też spotkałem tych, którzy jechali za mną a którzy byli już potem przede mną... Co za pech! A miałem takie szanse aby jednak dojechać w lepszym czasie. No i oczywiście to co nadrobiłem zwróciło się przeciwko mnie, potrzebowałem chwili wypoczynku, a tego już nie miałem...
Droga powrotna była niczego sobie, jechało się znakomicie, aż do Białegostoku prawie, Niestety przed nim zaczęło padać i póki lekko kropiło to się jechało. Niestety w pewnej chwili walnęła taka ulewa czy grad, że musiałem zjechać na bok w leśną drogę pod drzewa. I za moment rozpoczęła się ostra burza. Jak zaczęło wlaić dookoła to tylko liczyłem czy mam jakiekolwiek szanse jak walnie w sosenkę opodal mnie... Na szczęście burza przeszła, ale ja sam suchy już nie byłem. Kompletnie przemoczyny wyjechałem z drogi leśnej, wykręciłem na Białystok i... po kilkuset metrach zobaczyłem murowany przystanek z dachem PKSu... A ja stałem pod drzewem...
Ciągnąłęm zatem dalej, robiło mi się powoli cieplej, ale lewy blok SPDa stracił swoje właściwości przyczepne do pedała, więc chwilami noga mi się samoistnir wyczepiała. No i jeszcze mokra droga, mijające i chlapiące samochody. Ale jeszcze tylko kilka kilometrów! Już ich tam prawie widzę, jeszcze tylko ze 2-3 ekstra super wielkie podjazdy i... Odcięcie. End of power. Po prostu. Burza? Deszczyk? Mokro? Ekstra ogrzewanie? No to wszystko kosztuje, A ja doliczony co do minuty nie miałem już krzty kalorii, więc organizm przesiadł się na tłuszczyk... Zatrzymałem się. Bo jaki sens jechać 20 km/h na '5', na prostej równej jak stół. Baton, czekolada... I jadę dalej. I jest już lepiej.
Dojeżdżam na punkt: 1 samochód, organizatorzy i... Franc. W pelerynce przeciwdeszczowej trzęsący się jak galareta z zimna. Ostatnie podpisy, w tył zwrot i... 9km do domu.
Reasumując - gdyby nie ta burza, problemy z nawigacją i SPDem - byłoby lepiej. A tak to wynik z Kaszebe Rundy w zasadzie powtórzony. W zasadzie, ale tak naprawdę jest o wiele lepiej. Bo na Kaszebie schodząc z roweru przy miejscu noclegowym nie byłem w stanie już na niego wsiąść. Po prostu totalny koniec. Obaj z Francem byliśmy wykończeni. A tu? Dalibyśmy radę zrobić jeszcze stówkę po płaskim bezproblemowo ;)

Na koniec. Żałuję po raz kolejny, że nas poziomkowiczy było tak mało - raptem dwóch.
Szanowni - ja wiem, że "200km" brzmi dla niektórych strasznie. Ale pomyślcie sobie, że to tak jakby zrobić 2x w ciągu dnia wycieczkę Zlotową. Da się!